No products in the cart.

Blog sędziowski

[10 pytań do…] Karolina Bojar

Poniżej przedstawiamy odpowiedzi Karoliny Bojar w naszym nowym dziale, pt. ” [10 pytań do…].

  1. Czym zajmuje się Pani odkładając gwizdek ?

Sędziowanie meczów na tym poziomie rozgrywkowym wymaga bycia dyspozycyjnym praktycznie tylko w weekendy, na plenarkach i szkoleniach. Na co dzień zatem prowadzę zwyczajne życie 19-letniej studentki. Studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim dwa kierunki – prawo oraz prawo własności intelektualnej i nowych mediów. Interesuję się językiem i kulturą Niemiec, zamierzam zostać tłumaczem przysięgłym języka niemieckiego, ale niestety będzie to możliwe dopiero po uzyskaniu tytułu magistra. Moją wielką pasją jest sport, i to zarówno jego aktywna, jak i bierna strona. Trenuję lekkoatletykę, biegi średnio-
i długodystansowe, a kiedy tylko nadarzy się okazja, chętnie wychodzę pokopać piłkę z kolegami. Mecze nie tylko sędziuję, ale też namiętnie oglądam, najdokładniej śledzę ligę polską, hiszpańską, niemiecką i angielską. Czytam mnóstwo książek, uwielbiam wnikać w alternatywną rzeczywistość wyznaczoną przez fabułę, pozwala mi się to w pełni zrelaksować. W przyszłości chciałabym połączyć wszystkie moje zainteresowania w jedno, zajmując się prawem sportowym i dziennikarstwem, również sprofilowanym sportowo.


  1. Najlepszy cytat z boiska kierowany do Pani ?

Było ich całkiem sporo, ale zawsze, kiedy jestem o nie pytana, ciężko mi jest przypomnieć sobie jakiś konkretny. Jeśli „najlepszy” w rozumieniu najżyczliwszy i najmilszy, to na pewno wszelkie wyrazy dżentelmeństwa, czy uznania. A jeśli „najśmieszniejszy”– bezkonkurencyjne jest chyba zapytanie, czy mam na imię Google, bo mam wszystko, czego ten delikwent szukał.

  1. Gdyby nie sędziowanie to…?

Czas poświęcany sędziowaniu wpisuje się w zaplanowaną przeze mnie ilość tygodniowej aktywności fizycznej. Gdybym nie została sędzią piłkarskim, to czas przeznaczony na mecze i kształcenie się w tym kierunku, mogłabym przeznaczyć na treningi lekkoatletyczne. Przed zapisaniem się na kurs sędziowski trenowałam 6 razy w tygodniu. Teraz, kiedy weekendy w sezonie wypełnione są meczami, oddanie się temu w tak wysokim stopniu nie jest niestety możliwe.

  1. Czy spodziewała się Pani takiego szumu medialnego wokół Pani osoby?

Zdecydowanie nie. Kobieta w świecie męskiej piłki to oczywiście rzadkość, choć z roku na rok jest nas coraz więcej. Zdaję sobie sprawę, że jestem odbierana jako pewnego rodzaju ewenement, bo i moja pasja jest wciąż niespotykana i wywołuje często spore zdziwienie. Jednak kiedy Kuba Białek z portalu Weszło! napisał do mnie z prośbą o wywiad, byłam zaskoczona, kompletnie się tego nie spodziewałam. No i od tego wszystko się zaczęło. Popularność tego wywiadu przełożyła się na późniejsze zaproszenia do radia czy telewizji. No co tu dużo mówić, gdybym rok temu usłyszała taki scenariusz, popatrzyłabym najprawdopodobniej z politowaniem i wybuchnęłabym śmiechem.

  1. Jaki ma Pani stosunek do „krewkich” zawodników? Rozmowa, reprymenda czy kara?

Ja sama jestem nieraz bardzo impulsywna i wybuchowa, więc mam dużo zrozumienia dla takich zawodników. Wyznaję zasadę, że kiedy ja obdarzam kogoś szacunkiem, to i on jest do tego zobowiązany wobec mnie. Jeśli pytanie zawodnika jest zasadne i kulturalne, to na nie odpowiadam. Jeśli zaś jego zachowanie nie wpisuje się w żaden sposób w kanony kultury i dobrego smaku, to i moja reakcja musi być odpowiednia. Od poszczególnych boiskowych sytuacji zależy, czy decyduję się wtedy na jedyne i ostatnie ostrzeżenie, czy też od razu sięgam po kartkę. Jednak mocno uogólniając – jestem zwolennikiem postawy obustronnego szacunku, która w sytuacji niegroźnego faulu lub nieodpowiedniego, lecz mieszczącego się w granicach zrozumienia zachowania, dopuszcza jedynie reprymendę. Nie lubię karać zawodników, choć są spotkania, w których takie podejście sędziego kompletnie się nie sprawdza i każde regulaminowo karane zachowanie bez namysłu musi być sankcjonowane.


  1. Czy usłyszała Pani jakiekolwiek wulgaryzmy w stosunku do Pani osoby ?

Oczywiście, że tak. Za pierwszym razem był to dla mnie szok, nie byłam przyzwyczajona do sytuacji, kiedy ktoś bezpardonowo i agresywnie mnie wyzywa. Przejawy dżentelmeńskiego zachowania czasem zanikają podczas meczu, by pojawić się dopiero po ostatnim gwizdku. W ferworze walki nie myśli się o niczym innym i zapomina o otaczającej nas rzeczywistości. Ja to rozumiem i w obliczu usłyszanych przekleństw nie oburzam się w stopniu wyższym niż moi koledzy po fachu. Nie chcę, by moja płeć determinowała specjalne zachowania na boisku. Panowie zazwyczaj spotykają się w weekend, by pograć z kolegami, a później skoczyć na piwo. Nie chcę im tego psuć, narzucając specjalne standardy zmuszające do „pilnowania się” przy kobiecie. Wymagam tylko zwyczajnego szacunku, tak jak każdy inny sędzia. Jednak szczerze przyznaję, że nie mogę narzekać na częste występowanie tego rodzaju zachowań. Oczywiście, mają one miejsce, ale naprawdę bardzo, bardzo rzadko. Dodatkowo kiedy już komuś wyrwie się jedno słowo za dużo, to na ogół od razu przeprasza lub jest do tego natychmiastowo zmuszany przez kolegów.

  1. Czy ma Pani swoją idolkę wśród sędzi?

Wśród sędzi raczej nie, choć miałam przyjemność prowadzenia meczów z wieloma dziewczynami, które swoją postawą na boisku, zdecydowaniem i wypracowanym autorytetem wzbudziły we mnie wielki podziw. W grupie topowych sędziów jest wielu takich, których mecze oglądam tylko w celu obserwacji ich pracy. To swoją drogą świetny sposób na naukę naszego fachu. Oglądanie występu sędziego i obserwowanie gry zawodników to dwie różne bajki. Często to samo spotkanie odtworzone powtórnie, pierwszy raz w celu klasycznego kibicowania lub rozrywki, a drugi w celu analizy decyzji sędziowskich, wygląda zupełnie inaczej i sprawia wrażenie oglądania kompletnie innego meczu.

  1. Jakie jest Pani marzenie sportowe i pozasportowe ?

Ciężko mi stawiać sobie konkretne cele sędziowskie, ponieważ dopiero jestem na początku tej drogi. Na pewno chcę wciąż się kształcić i doskonalić tak, by być najlepszą wersją samej siebie. Jestem bardzo uparta i wyznaję zasadę, że kiedy coś robię, to muszę to robić jak najlepiej tylko umiem. W przeciwnym wypadku byłaby to zwykła strata czasu. Chcę dojść tak daleko i być tak dobra, jak tylko będę potrafiła. Marzy mi się kariera w „niezdobytych” dotąd przez kobiety wyższych ligach i rozgrywkach męskich. A co do marzeń pozasędziowskich… Te długoterminowe to skończenie studiów z dobrym wynikiem, założenie szczęśliwej rodziny, wypełnienie w 100% moich planów zawodowych. A to z krótszym czasem realizacji to zdecydowanie zdarcie gardła podczas dopingowania mojej ukochanej drużyny na trybunie gospodarzy na Camp Nou. Najlepiej podczas El Clásico!

  1. Skąd pasja do sędziowania ?

Tak jak już wielokrotnie mówiłam, miłością do piłki i sędziowania zaraził mnie mój dziadek. Sam był sędzią piłkarskim i od małego żyłam dzięki niemu w przekonaniu, że „ze wszystkich nieważnych rzeczy futbol jest zdecydowanie najważniejszą”. Mecze oglądałam od zawsze, patrząc na nie nie tylko okiem kibica, ale też i zwracając uwagę na aspekt sędziowski. Na kurs zapisałam się w zasadzie spontanicznie. Kolega, który był już sędzią, powiedział mi o nim i zdecydowałam, że warto spróbować. Spodobało mi się i teraz już nie dopuszczam możliwości odłożenia gwizdka.

  1. Czy sędziowanie traktuje Pani jako zabawę, pasję czy pracę i sposób na życie ?

Obecnie jest to rodzaj hobby, weekendowego zajęcia dla przyjemności, nie zarobku. Moim zdaniem tylko sędziowanie na najwyższym poziomie daje możliwość zarabiania w ten sposób na życie, bez konieczności podjęcia innej pracy. We wszystkich innych przypadkach wysokość zarobków sędziego zwyczajnie nie pozwala na traktowanie tej pracy jako jedynego, czy choćby głównego źródła dochodu. Studiuję, w przyszłości zamierzam podjąć pracę w zawodzie, a sędziowanie traktować jako rodzaj aktywności fizycznej oraz po prostu realizacji mojego hobby. Sędziowanie to dla mnie przyjemność, alternatywa dla treningów, ciekawa przygoda, źródło satysfakcji, a na niektórych meczach nawet adrenaliny 😀 Dzięki tej pasji poznałam wielu fantastycznych ludzi, których łączy prawdziwa miłość do piłki, nieważne czy na najwyższym, czy na B-klasowym poziomie. Kiedy dwa lata temu podjęłam decyzję o zapisaniu się na kurs sędziowski, stwierdziłam, że warto zaryzykować, bo nie mam nic do stracenia. Dziś, z perspektywy czasu, z całą pewnością mogę powiedzieć, że jestem dzięki temu „przypadkowi” szczęśliwa, realizuję się sportowo, znalazłam pasję, która pozwala mi odpocząć od codziennej rutyny i daje prawdziwą satysfakcję. Mam nadzieję, że moja przygoda z gwizdkiem będzie trwała jeszcze długo, a ja z meczu na mecz będę coraz lepszą sędzią.

 

Już teraz możecie zadawać pytania Rafałowi Rostkowskiego, który od 1991 roku pełni funkcję sędziego asystenta Ekstraklasy, natomiast od 2001 r. posiada plakietkę FIFA.

Pytania można zadawać na naszym forum do dnia 06.01.2017 r. Spośród osób, które prześlą nam swoje pytania, wylosujemy osobę, która otrzyma szalik Szymona Marciniaka !

[10 PYTAŃ DO…] Rafał Rostkowski

 

 

 

3

Paweł Gądek


Leave a Reply