No products in the cart.

Blog sędziowski

Po co komu spalony, czyli niemiecki eksperyment.



Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałaby gra w piłkę nożną bez spalonych? Ja, jako sędzia - wiele razy. Nie pamiętam ile to już razy słyszałem, że "przepisowe mózgi" w FIFA myślą nad zniesieniem ofsajdu podczas spotkań piłkarskich. Zawsze były jakieś przebłyski, że gra byłaby mniej kontrowersyjna, bardziej ciekawsza i padałoby więcej goli. Kilka dni temu natrafiłem na ciekawy artykuł na pewnym blogu sędziowskim (źródło na końcu), w którym przeczytałem o eksperymencie, który przeprowadzono w Niemczech. Otóż na piątym od góry szczeblu rozgrywkowym rozegrano 60 minutowy mecz, gdzie nie było spalonych. I co się okazało? Tamtejsi znawcy piłki sporządzili raport z tego spotkania i wyróżnili w nim takie konkluzje:

  • Zawodnicy mieliby więcej miejsca do gry,
  • Formacja pomocy by się zatarła,
  • Gracze grali zdecydowanie mniej w środku pola, a więcej skrzydłami,
  • Padałoby więcej strzałów i bramek,
  • Gra by po prostu oszalała.

Spotkanie prowadził 24-letni sędzia Hüseyin Erol Özadali. Wiecie co powiedział po meczu?

Wolę sędziować mecze, w których respektujemy artykuł 11. Sędziom brakowałoby narzekań kibiców i pytań - Hej, gdzie twoje okulary?

Nie powiem - ciekawa teoria. Osobiście wolałbym takich pytań, a raczej wyzwisk nie słyszeć 🙂 Historia zasady spalonego sięga IX wieku i wymyślono ją w Anglii. Co ciekawe pierwotnie zakładała ona, że zawodnik, który chce uniknąć spalonego musi mieć przed sobą trzech, a nie jak teraz dwóch zawodników broniących. Grano tak do 1925 roku, a dopiero w 1990 roku wprowadzono poprawkę do Przepisów Gry i sens utrzymał się do czasów dzisiejszych. W ostatnich latach zastosowano wiele modyfikacji dotyczących tego przepisu, który bez wątpienia jest jednym, jak nie najbardziej kontrowersyjnym elementem gry w piłkę nożną.

Źródło: refereetales.blogspot.com



1

Tomek


Leave a Reply